Dlaczego aż żal opuszczać Kraków? Jest kilka powodów.

Pięć lat w Grodze Kraka pozwala na, co najmniej podstawowe, zapoznanie się z całym oferowanym nam dobrodziejstwom tego miasta. Chociaż moje bezgraniczne, ślepe zakochanie zmieniło się w mądrą, dostrzegającą wady miłość (niedające się zniwelować minusy Krakowa miały ogromny wpływ na moją ostateczną decyzję o wyprowadzce) to z niemałym sentymentem wracam myślami do kilku wyjątkowych miejsc. Przy każdej nadarzającej się okazji, wracając do Krakowa, na pewno się w nich zjawię. Gdzie więc warto zawitać? Czytaj dalej

Karton w dłoń – pakujemy się!

Podziwiam osoby, które przed każdym wyjazdem ochoczo pakują walizy, walizeczki, potem rozpakowują w miejscu docelowym, potem znowu pakują i finalnie rozpakowują ponownie (są w ogóle tacy?). Ja niestety tak nie mam. Za każdym razem pakowanie inicjuje u mnie głębokie rozkminki egzystencjalne :D Ze względu na to, że ostatnie kilka miesięcy obfitowało w wyjazdy odpoczynkowo-edukacyjno-przygotowawczoprzeprowadzkowe (o! – iście niemiecko wyglądający zbitek wyrazowy) okazji do wypełniania walizki było aż nadto. Jedna – u mnie zwykle możliwie jak najmniejsza – walizka jest jednak niczym przy wielkim przeprowadzkowym pakowaniu. Czytaj dalej

Wielką przeprowadzkę czas zacząć, czyli jak to zrobić, żeby się przeprowadzić i nie zwariować. Mini wskazówki na dobry początek.

Dziś czas na podsumowanie mojego procesu przeprowadzkowego. Ciężko to nazwać po prostu przeprowadzką, bo byłoby to spore niedopowiedzenie i krzywdzące uproszczenie przytłaczających ostatnich kilku miesięcy.

Tak, moje przeprowadzkowe myśli krążyły nade mną już od dobrego pół roku, chociaż początkowo były to totalnie abstrakcyjne, rzucone mimochodem, hasła, które miały niewiele wspólnego z rzeczywistością. Niezobowiązujące odpowiedzi na sztandarowe pytanie „Co po studiach?” – swoją drogą, jedno z bardziej dołujących i irytujących jednocześnie. Ciągłe gadanie o tym, że albo zostaję tutaj (w Krakowie), a jak mam się wyprowadzić to tylko nad morze, nie niosło za sobą żadnych głębszych przemyśleń. A! Była jeszcze myśli o otwarciu mapy i wskazaniu miejsca przeprowadzki z zamkniętymi oczami – nie odważyłam się i chyba też nie tego ostatecznie chciałam.

Czytaj dalej