Wielką przeprowadzkę czas zacząć, czyli jak to zrobić, żeby się przeprowadzić i nie zwariować. Mini wskazówki na dobry początek.

Dziś czas na podsumowanie mojego procesu przeprowadzkowego. Ciężko to nazwać po prostu przeprowadzką, bo byłoby to spore niedopowiedzenie i krzywdzące uproszczenie przytłaczających ostatnich kilku miesięcy.

Tak, moje przeprowadzkowe myśli krążyły nade mną już od dobrego pół roku, chociaż początkowo były to totalnie abstrakcyjne, rzucone mimochodem, hasła, które miały niewiele wspólnego z rzeczywistością. Niezobowiązujące odpowiedzi na sztandarowe pytanie „Co po studiach?” – swoją drogą, jedno z bardziej dołujących i irytujących jednocześnie. Ciągłe gadanie o tym, że albo zostaję tutaj (w Krakowie), a jak mam się wyprowadzić to tylko nad morze, nie niosło za sobą żadnych głębszych przemyśleń. A! Była jeszcze myśli o otwarciu mapy i wskazaniu miejsca przeprowadzki z zamkniętymi oczami – nie odważyłam się i chyba też nie tego ostatecznie chciałam.

Czytaj dalej