Karton w dłoń – pakujemy się!

Podziwiam osoby, które przed każdym wyjazdem ochoczo pakują walizy, walizeczki, potem rozpakowują w miejscu docelowym, potem znowu pakują i finalnie rozpakowują ponownie (są w ogóle tacy?). Ja niestety tak nie mam. Za każdym razem pakowanie inicjuje u mnie głębokie rozkminki egzystencjalne :D Ze względu na to, że ostatnie kilka miesięcy obfitowało w wyjazdy odpoczynkowo-edukacyjno-przygotowawczoprzeprowadzkowe (o! – iście niemiecko wyglądający zbitek wyrazowy) okazji do wypełniania walizki było aż nadto. Jedna – u mnie zwykle możliwie jak najmniejsza – walizka jest jednak niczym przy wielkim przeprowadzkowym pakowaniu. Czytaj dalej