Start – pierwsze myśli o życiu od początku.

Pisanie czas zacząć. Nie ukrywam, myśli o dzieleniu się jakąś częścią siebie z internetowym „światkiem” towarzyszyły mi już od dłuższego czasu. nie było to jednak ciągła intensywna relacja, raczej stara znajomość od czasu do czasu dająca o sobie znać przy okazji rozmaitych wydarzeń. Teraz ”czara goryczy” się przelała i zaczynam. Przysłowiową kroplą okazał się blog dotyczący slow fashion. Nie mam problemu z pozbywaniem się niepotrzebnych czy nielubianych rzeczy, a w obliczu zbliżającej się przeprowadzki robię to tym bardziej chętnie, więc przypadkowo odnaleziony blog stał się dla mnie kolejną inspiracją, a jednocześnie wymówką do ponownego zrewidowania zasobów szafy. Kolejne rzeczy lądują w torbie „oddaj/wyrzuć” a wraz z nimi pojawiają się kolejne myśli dotyczące przeprowadzki, rozpoczynania wszystkiego od początku – znowu i reszty przyziemnych spraw dotyczących w końcu dorosłego już człowieka, bo przecież skończenie studiów do czegoś zobowiązuje. Musisz być dorosły, odważnie przeć do przodu i podbijać świat, najlepiej w myśl zasady szybciej, mocniej, bardziej, no i więcej. Nie! mnie to w ogóle nie bawi. Nie mam dać się wciągnąć w to samonapędzające się koło zagłady. Zamierzam powoli, we własnym spokojnym tempie układać wszystko od początku – żyć od początku, ale tak jak tylko ja chcę.

Pozostaje jeszcze tylko domknąć wszystkie uczelniane sprawy (tak, jeszcze niestety obrona pracy mgr) i w pełnej gotowości zmierzyć się z nowym wyzwaniem.

W kolejnych postach opowiem jak udało mi się przejść od etapu luźnych myśli o przeprowadzce i podejścia „nie ma opcji, żebym znowu zaczynała od początku, przecież już raz to zrobiłam i to było kompletne wariactwo, teraz nie mam już na to siły” do czynu i jak sobie to wszystko poukładałam, żeby nie zwariować. Jakieś nieocenione rady jak w trakcie radykalnych zmian nie pozbawić się nadto zdrowia psychicznego i wewnętrznego spokoju?